Historia lubi się powtarzać. Humań 1768 – Wołyń 1943

Rzeź Wołyńska 1943 roku to nie pierwsza taka zbrodnia dokonana na mieszkańcach dawnych Kresów wschodnich. W roku 1768, na prawobrzeżnej Ukrainie doszło do wydarzeń, które wywarły decydujący wpływ na historię Polski i późniejszej Ukrainy, a mianowicie do wybuchu chłopskiego powstania, znanego jako koliszczyzna lub rzeź humańska. Była to najokrutniejsza akcja w prawie stuletnich powstaniach chłopskich tamtych czasów określanych jako powstania hajdamackie czy hajdamacczyzna. Dziesiątki zniszczonych miast, setki spalonych wiosek i około 20 tys. wyrżniętych mieszkańców Humania. Mówiąc o tych czasach, niektórzy ukraińscy historycy wspominają o narodowo wolnościowym charakterze powstania. Inni z kolei wypowiadają się bardziej krytycznie. Zdanie polskich historyków w tej kwestii jest powszechnie znane. Mimo wszystko jest to jedna z najczarniejszych kart w historii obu narodów. I do tej niechlubnej karty należy również dopisać wydarzenia 1943 roku, powszechnie określanych jako rzeź wołyńska.
Należałoby się zastanowić co łączy ze sobą te dwa odległe wydarzenia, które przecież zostały dokonane w odstępie prawie dwóch wieków? Przecież inne jest podłoże historyczne rzezi w Humaniu z 1768 roku, a inne rzezi na Wołyniu z 1943 roku. Jednak u podstaw tych dwóch zbrodni leżą przecież wystąpienia chłopskie. Z jednej strony powstania chłopskie XVII wieku i hajdamacy wywodzący się ze zbiegłego chłopstwa, zubożałych mieszczan i kozaków, którzy według niektórych historyków ucieleśniali społeczny protest ukraińskich chłopów przeciw wyzyskowi panów, a z drugiej strony polityka narodowościowa Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) podczas II wojny światowej, którą zamierzał wprowadzić rząd Jarosława Stećki oraz Stefan Bandera celem usunięcia Polaków z Wołynia i Małopolski Wschodniej. Aby wcielić plan czystek etnicznych w życie w latach 40-tych XX wieku, zamierzano również wspomóc się prowokowanymi wystąpieniami chłopskimi.
To, co najbardziej zastanawia, frustruje, przygnębia i zarazem łączy ze sobą te dwa wydarzenia, to powszechne niewyobrażalne okrucieństwo morderców przedstawione w opisach zarówno rzezi w Humaniu jak i na Wołyniu. Bo przecież miał „szczęście” ten, kto zginął od razu, nie będąc torturowanym.

Oto fragment zaczerpnięty z „Rękopisu Braiłowskiego Trynitarza opisujący napad, jakiemu uległ w roku 1768, klasztor Braiłowski” (przełożony z łaciny). Tytuł rękopisu:

„Wypadki wiekuistej godne pamięci na Ukrainie 1768 roku”

”Chłopi wszędzie im sprzyjali, albo pomagali w wielu miejscach bez żadnej namowy, albo wzywali rabusiów, albo sami zostawali rabusiami. W sposób najokrutniejszy znęcali się nad swoimi dziedzicami, rządcami, ekonomami i nad wszelką szlachtą mającą swoje drobne posiadłości. Mordowali, prześladowali lud katolicki, srogich, okrutnych dopuszczając się zabójstw, zabierali, pustoszyli dobra ich, nikogo nie oszczędzając (…) Dopuszczali się zbrodni strasznych i niedających się opisać. Rozmaitych do zamordowania używali sposobów oprócz przebodzenia włóczniami zwanymi spisami. Niewiasty brzemienne zamordowywali w sposób najokrutniejszy przez wycinanie płodu i wpuszczanie do wnętrzności kotów. Zdzierali skórę od karku przez głowę aż do oczu. Innym zrywali czaszki, zabijali z rusznic i innych narzędzi wojennych. Podcinali gardła i wieszali razem ze zwierzętami, a to dla podobieństwa duchownych ludzi religii katolickiej. Podobny wypadek miał miejsce pod Lisianką, gdzie między zawieszonym zakonnikiem Franciszkanem i Żydem psa powiesili, wołając najbezbożniej, że jeden stan kapłanów, katolików i psów…”

 

Zdjęcie przerżniętej piłą kobiety przez zbrodniarzy ukraińskich wykonane w 1943 r.

 

A teraz przykład sprzed dokładnie 70-ciu laty:

25 lipca 1943 r. (…) grupa upowców (…) dokonała mordu na 14 bezbronnych osobach [we wsi Jeziorany Czeskie w Łuckiem]. Wszystkie torturowano około 4-5 godzin (…) Kobietom poodcinano piersi i zmasakrowano twarze, wszystkich dźgano bagnetami. Bestialskiego mordu dokonywano kolejno zaczynając od najmłodszych członków rodziny i kończąc na najstarszych. Podczas mordowania upowcy mówili, że ofiary muszą długo umierać, ponieważ są dobrymi ludźmi. Świadkami było kilku Czechów (…). [„Ludobójstwo…”, s.597].
To co uderza w tych dwóch opisach to wyrafinowane, wielce podobne, do siebie, prawie że identyczne stosowane formy tortur. Czyżby oprawcy z UPA wzorowali się na dawnych hajdamakach? Przecież sformułowanie „Na jedną szubienicę – Lacha i psa”, odwołujące się do hasła koliszczyzny, pojawiło się już w latach 30. XX wieku w jednej z piosenek Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów poświęconej skazanym na śmierć i straconym członkom (OUN).

źródło: www.radiownet.pl/

6 komentarzy

  1. Sylwia napisał(a):

    Oni nie wzorowali się. Oni mają to we krwi!

  2. jacek napisał(a):

    Nie ma co sie zastanawiac-zbroic sie po zeby i to w bron atomowa,nuklearna-zginiemy my zgina oni.

  3. Johnny napisał(a):

    Prawo do wybaczania mają tylko ofiary. Ich potomkowie mogą jedynie zaniechać zemsty. Niestety zaniechali dążenia do ukarania sprawców i jeszcze o ofiarach zapomnieli na dziesiątki lat, przynajmniej polskie rządy i koterie polityczne.

  4. Kordian napisał(a):

    Mogę zrozumieć eksterminację jakiegoś narodu. Mogę zrozumieć rozstrzeliwania dla pozbycia się jakiejś nacji ,,ale tortur na małych dzieciach jakoś pojąć nie mogę. Można wybaczyć morderstwo ,ale tortury ……………???

  5. Ramirez napisał(a):

    Dlaczego nie wspomina się o zbrodniach Ukraińców w latach 1918-1920? Mój dziadek, wówczas porucznik Wojska Polskiego, ciężko ranny pod Czortkowem, cudem ściągnięty przez kolegę sprzed nosa mordujących polskich rannych rezunów, opowiadał o zbrodniach nie tylko ukraińskiej czerni ale nawet regularnego wojska ukraińskiego, gdzie szczególnym okrucieństwem wsławiła się Armia Halicka. To, czego opisy usłyszałem, nie odbiegało od wcześniejszych ani późniejszych praktyk ukraińskich bandytów, teraz eufemistycznie nazywanych „ukraińskimi nacjonalistami”. Niestety, naród zwany ukraińskim ma mord i nienawiść do Polaków w genach.
    Porozumienie polsko ukraińskie nie jest możliwe. Jeszcze, gdyby zbrodnie te były popełniane w czasie walk, miedzy dorosłymi mężczyznami… Ale polskich dzieci, świętych małych męczenników, tak okrutnie umęczonych – TEGO ŻADEN POLAK WYBACZYĆ NIE MOŻE I NIE MA PRAWA.
    To wszak GENOCIDUS ATROX – ludobójstwo straszliwe. Nieznane dotąd w historii świata.

Skomentuj