Kolejne święta bez ducha?

Choinka, nawet „żywa” nie pachnie
Karp nie smakuje jak kiedyś
Ludzkość tratuje się w marketach…

Kolejne święta bez ducha?Jakkolwiek by nie patrzeć na zbliżające się święta, cała ta świąteczna otoczka wypada mi dość blado w obliczu majestatu Bożego Narodzenia. Dlaczego? Dlatego, że przede wszystkim zainteresowanym „świętowaniem” chodzi głównie o konsumpcję. Wielki post… i nagłe BUMMM!!!  Można żreć do syta! Ponieważ jest na to „święty” przywilej dlatego w święta trzeba nażreć się jak nigdy wcześniej. Pomyśleć tylko… Te uszka, te gołąbki polewane wszelakimi sosami, te pierogi, kutie, grochy z kapustą i inne święte wyroby… Ach… „Cały rok czekałem na taką ucztę”…

Ja osobiście nie czekam na „tą ucztę”, wolałbym żeby to wszystko było już za mną. hmm… Może nawet jest mi to wszystko obojętne… Dostrzegam, patrząc przez pryzmat świąt, jak łatwo można zostać stratowanym w markecie, sklepie, czy tym podobnym przybytku, gdzie w okresie świąt można zostać dosłownie zrównanym z ziemią. Kapusta, boczek, kiełbasa, groch, skwarki, marki, huje-muje same wpadają do toreb „świątecznie” nastrojonych pielgrzymów z Polski. Nie byłoby polskim narodowym zwyczajem by tak zwana wigilijna ryba nie mogła sobie popływać Warto pamiętać też o zwyczaju dzielenia się opłatkiem w noc wigilijną… Podobno zwierzęta mówią wtedy ludzkim głosem, jednak uprzedzam, że nie zawsze… Składanie życzeń… – jakie to piękne, duchowe, nastraja na cały przyszły rok bardzo pozytywnie, bardzo optymistycznie. Szkoda tylko, że to wrażenie trwa zaledwie sekundę, bo zanim się obejrzysz, zetkniesz się z tą swoją codziennością i dalej pchasz ten wózek pod górkę.

Cała ta „świąteczna” atmosfera zaczyna się już pod koniec listopada. Wtedy pokazują się wszelkiego rodzaju ozdoby w witrynach sklepowych, wystawach, podwórkach itp. Pomysłowość ludzka nie zna tutaj granic. Zaobserwować można tradycyjnego Świętego Mikołaja, renifera z Chin, elfa z Indii po choinkę wykonaną ze śmieci. Tak zaczyna się budowanie tej świątecznej atmosfery, opartej niestety głównie na konsumpcji… bo kto dziś myśli o świętach jak o duchowym przeżywaniu przyjścia na świat swojego (jedynego?) zbawiciela? Ktoś jeszcze patrzy w Ten Dzień na niebo za pierwszą gwiazdą?

Magia dzisiejszych świąt sprowadza się dzisiaj niestety tylko do samej konsumpcji. Siedzenie przed telewizorem i oglądanie rokrocznie tych samych „hitów” typu „Kevin sam w domu” i obżeranie się tym co w zasięgu ręki – to święta w polskim wydaniu.
Ja osobiście nie czuję prawdziwej magii, tej sprzed dwudziestu paru lat, kiedy to szukało się na niebie tej pierwszej gwiazdki, ukradkiem zaglądało się pod choinkę, która „pachniała lasem”, czy aby Dziadek Mróz nie zostawił nic dla ciebie. Pamiętam, że nawet kolędowanie było czymś niezapomnianym, nawet dla osoby, która nie lubiła ich śpiewać. Przyjemnie było usiąść do stołu by spróbować wigilijnych potraw, czy położyć się pod choinką by popatrzeć w bombkę na swoją „okrągłą” buzię Wszystkie te świąteczne wspomnienia z dzieciństwa przypominają o tym, że jednak można spędzić w duchowej atmosferze każde święta, bez względu na to co stoi na stole…

Komentuj...