Obrona Birczy. Walki z bandami UPA

Obszar Birczy znalazł się w strefie działania 26 taktycznego odcinka „Łemko”. W jego skład wchodziły 4 sotnie: Burłaka, Huneczki, Jawa i Łastiwki. Pierwszy atak na Birczę miał miejsce 22 X 1945 roku, równocześnie z napadem na sztab i pododdziały manewrowe 30 pułku piechoty WP w Kuźminie. Atak został odparty. Drugie natarcie nastąpiło 30 XI 1945 roku. Brała w nim udział sotnia Burłaka. Wobec niepowodzeń zdecydowano o podjęciu trzeciego rozstrzygającego ataku, którego termin wyznaczono na 6/7 I 1946 roku, a więc w noc wigilijną rosyjskich świąt Bożego Narodzenia.

Akcję zaplanował i prowadził porucznik „Konyk”, a jej celem było spalenie miasta. Połowa kurenia, tj. sotnie U-4 i U-7 miały prowadzić uderzenie od wschodu i północnego-wschodu, celem odwrócenia uwagi obrońców od kierunków północnego i południowo-zachodniego, skąd miał nastąpić główny atak pozostałych sotni U-2 i U-6, oraz oddziału „Służby Bezpieki” (o nieznanej sile, zapewne czoty). Sotnią U-2 dowodził, w zastępstwie rannego w Kuźminie – chorunżyj „Orśky”. Napad był wyznaczony na godzinę drugą w nocy, ale w następstwie różnych przeszkód rozpoczął się na poszczególnych odcinkach niejednocześnie – około trzeciej.

Główne natarcie sotni U-2 prowadzone osobiście przez „Konyka” od strony Nowej Wsi napotkało na silny opór i zatraciło szybko swój impet. Niemało przyczyniły się do tego uprzedzające przedwczesne strzały w sotni U-6 i gorliwość napastników w paleniu miasta (płonące budynki oświetlały nacierających), umożliwiając skuteczne położenie na nich ognia. Między budynkami przedmieścia udało się wedrzeć jedynie tyralierze czoty 504 „Pawleki”, przy której znajdowali się „Konyk” i „Orśky”. Czoty „505” „Bartla” i „Czajki”, które spóźniły się z natarciem, weszły już na oświetlony teren, nie wytrzymały ostrzału i opuściły stanowiska, wycofując się ku Nowej Wsi już o godz. 500. Czota 504 zeszła z pola walki o godz. 630. Sprawozdanie nie wspomina w ogóle o prowadzeniu walki przez oddział SB. Prawdopodobnie bojówka ta miała jak zwykle, za zadanie pilnowania samych nacierających. Bez żadnych koordynacji z poprzednim uderzeniem rozwijała natarcie sotnia U-6 od strony lasu na wzgórzu, wznoszącym się po lewej stronie potoka, który wpada do Stupnicy, w miejscu byłej nowej cerkwi. Czota 518 – d-ca prawdopodobnie „Sukatyj”, działająca na lewym skrzydle, zamiast pod cerkwią wyszła na polskie stanowisko obrony na Kamiennej Górce, a czoty 516 – d-ca prawdopodobnie „Sahajdak” i 517 – d-ca „Buk” samowolnie uciekły pod ogniem do lasu. „Jar” polecił czocie 518 cofnąć się na jej stanowisko wyjściowe, a sam wrócił, by przyprowadzić zbiegłe „wojsko”. Czocie 518 udało się wreszcie wedrzeć do miasta koło cerkwi i przebić w górę do starego cmentarza, gdzie połączył się z czotami doprowadzonymi przez „Jara”. Przeciwnatarcie polskie zepchnęło czoty do opuszczonych przez obrońców okopów na południe od miasta, z których ostatecznie zostały wyparte o godz.600, tj. w 15 minut po zlikwidowaniu natarcia sotni „Orśkiego”. Umożliwiło to obrońcom wyjście na Wałkową Górę i rażenie z moździerza pododdziałów walczącego jeszcze zgrupowania „Burłaki”.

Przebieg działań na jego odcinku wyglądał następująco. Sotnia U-7 „Łastiwki”, nacierająca w nocy od strony północno-wschodniej, dostała się wcześnie pod ogień obrońców rozmieszczonych w bunkrach koło kościoła i posterunku MO, gdyż uprzedziła swoje nadejście wystrzałem. Sotni udało się spalić jedynie dziesięć chat przedmieścia i zniszczyć jeden bunkier. Około godz. 700, rzekomo z powodu wyczerpania się amunicji, sotnia wycofała się na stanowiska wyjściowe i lewym skrzydłem nawiązywała kontakt z sotnią U-4 „Burłaka”, działającą na odcinku od mostu, na szosie przemyskiej – czota 512, d-ca „Wańka” w stronę Woli Korzenieckiej czota 510. Burłak nie zezwolił na zejście sotni „Łastiwki” z pola walki, by nie odsłonić swego prawego skrzydła. Sam atakował od początku dość skutecznie. Czota 510 zdobyła linię obronną i bunkry w rejonie dworu, czota 512 posunęła się pod kościół wzdłuż drogi. Na tych pozycjach utrzymywały się aż do godz. 800. Zabezpieczająca jego lewą flankę czota – d-ca „Zaliznyj”, rozmieszczona na południe od dworu, została sama, okrążona przez opisane wyżej przeciwnatarcie w kierunku Wałkowej, nakazała odwrót swoich oddziałów na południe, do lasu w stronę Łomnej. Pod silnym ostrzałem, udało mu się tam dotrzeć i na granicy lasu powstrzymać pogoń oddziału konnicy WP

Trzeci atak na Birczę został po pięciu godzinach odparty, a mieszkańcy miasteczka i uciekinierzy zostali uratowani od niechybnej śmierci. Według wywiadu upowskiego, Birczy miało bronić 960 Żołnierzy WP i 140 milicjantów. Natomiast według danych polskich, I batalion 9 DP liczył faktycznie w tym czasie (na skutek demobilizacji) około 180-200 żołnierzy. Załogę Birczy mogło stanowić zatem maksymalnie około 500 osób, natomiast atakowało miasto około 550-600 upowców. Siły były prawie wyrównane, ale akcję napastniczą, zwielokrotniał moment zaskoczenia. Tym bardziej należy doceniać odwagę i umiejętności obrońców, spośród których 8 poświęciło swoje życie.

źródło: wojnawp.republika.pl

Podobne wpisy:

Komentuj