Piramidalne kłamstwa Drozda

kłamstwa DrozdaKsiążka Drozda nosząca upiorny tytuł „Ukraińska Powstańcza Armia”, wydana w Warszawie w 1998, jest skandalicznym przykładem fałszowania źródeł i faktów w celu wybielenia i heroizowania tych przestępczych, ludobójczych formacji. Autor, licząc widocznie na naiwność polskiego czytelnika i jego nikłą znajomość faktów z tamtych odległych już lat, usiłuje przedstawić OUN-UPA jako formację humanitarną i bohaterską, odnoszącą się przyjaźnie, a nawet opiekuńczo do ludności polskiej. W tym celu dobrał odpowiednio już spreparowane teksty, a niektóre z nich dodatkowo wytrzebił i sfałszował, co na przykładach udowodnił wybitny znawca tych problemów dr Wiktor Poliszczuk, Ukrainiec z Toronto. Kłamstwo ma krótkie nogi i wcześniej czy później prawda wychodzi na wierzch. Dr Poliszczuk, niestrudzony badacz historii ukraińskiego nacjonalizmu, porównał skrupulatnie teksty w książce Drozda z tekstami źródłowymi i faktami historycznymi. W wyniku dociekliwych badań, również lingwistycznych, udowodnił, że „ukraińscy nacjonalistyczni, banderowskiej proweniencji, historycy, do których zaliczyć trzeba też Tarasa Hunczaka i Romana Solczanyka ze Stanów Zjednoczonych oraz Romana Drozda z Polski, dopuszczają się falsyfikacji, manipulacji lub powielania sfałszowanych tekstów uchwal OUN” (W. Poliszczuk, „Dowody zbrodni OUN-UPA”, Toronto 2000, ss. 140-142).

Zacznijmy więc od Uchwały II (krakowskiego) Wielkiego Zboru Ukraińskich Nacjonalistów, odbytego ,w kwietniu 1941 r. Dr Drozd opuścił kompromitujące fragmenty tejże uchwały, według których państwo ukraińskie miało być państwem z równymi prawami tylko dla Ukraińców, a wzorem dla niego miał być faszyzm włoski i niemiecki, nazizm; nie-Ukraińcy nie mieliby de facto żadnych praw; byłoby to państwo totalitarne, w którym jedyną siłą polityczną byłaby OUN, opierająca się na sile militarnej, którą niebawem stała się UPA. (Poliszczuk, s. 192). Podobnie postąpił Drozd z banderowskim Aktem z 30 czerwca 1941 r. proklamującym powstanie państwa ukraińskiego w ścisłym sojuszu z hitlerowskimi Niemcami. W omawianej książce opuścił wiele istotnych fragmentów tego dokumentu, np. punkt 3: „Nowo powstałe państwo ukraińskie będzie ściśle współdziałać z Narodowo- Socjalistycznymi Wielkimi Niemcami, które pod przewodem swego Wodza Adolfa Hitlera tworzą nowy ład w Europie i świecie oraz pomagają Narodowi Ukraińskiemu wyzwolić się spod moskiewskiej okupacji”. Opuścił również Drozd zdanie: „Chwała bohaterskiej Armii Niemieckiej i jej Fuhrerowi Adolfowi Hitlerowi”. (Poliszczuk, s.192). Adorowany przez „Telenowyny” doktor podobnie sfałszował tekst II Konferencji OUN-Bandery z kwietnia 1942 roku. Dr Poliszczuk ujawnił, że autor „UPA”, fałszując tekst już raz sfałszowany przez banderowskich historyków, opuścił zachowane jeszcze fragmenty wskazujące na prawdziwe oblicze ideowe OUN, np. zdanie: „Nasza polityka ekonomiczna przewiduje całkowite opanowanie przez element ukraiński przemysłu, handlu, transportu, miast”. (Poliszczuk, s. 281). Podobnej kastracji dokonał autor w tekście Uchwał III Konferencji OUN-Bandery, odbytej w lutym 1943 roku. Uchwały tej konferencji – jak dowiódł dr Poliszczuk – mają kilka powojennych wariantów, powstałych w wyniku wielokrotnych fałszowań. Należy przypuszczać, że usunięto z nich również postanowienia dotyczące eksterminacji ludności polskiej, bo zaraz po tej Konferencji rozpoczęły się już systematyczne, masowe rzezie ludności polskiej, dokonywane przez OUN-UPA i tzw. kuszczowe widdiły, czyli miejscowe chłopstwo. Drozd dokonuje więc kolejnego, ostatecznego i gruntowego wytrzebienia treści istotnych dla właściwej oceny postanowień III Konferencji. „W związku jednak z tekstem Uchwały III Konferencji OUN-Bandery – pisze dr Poliszczuk – trzeba powiedzieć, że tenże R. Drozd w sposób dowolny tłumaczy jej ukraiński tekst na język polski, (…) książka, na którą się on powołuje, rzekomo wydana w 1989 r. w Toronto, nie jest notowana w żadnej publicznej czy uniwersyteckiej bibliotece w Toronto, ani w Kanadzie, ani tez w National Library Kanady, nie jest notowana w Bibliotece Kongresowej Stanów Zjednoczonych”. (Poliszczuk, s. 290). Dr Poliszczuk sądzi, że porównanie „drozdowych” tekstów z tekstami pierwotnymi, źródłowymi, może stanowić wdzięczny temat dla pracy naukowej np. w Instytucie Studiów Politycznych PAN. Dodam, że byłby to pewnie łatwy temat dla dr Drozda, bo ma on świeżo w pamięci oba rodzaje tekstów. W swojej książce Drozd napisał: „Wierzymy, że przyjaźń Ukraińców i Polaków rozwinie się wbrew plugawym kłamstwom różnych psów i poliszczuków, wbrew prowokacjom inspirowanym przez innych obcych agentów. Zaś dokumenty w tym zbiorze to sama prawda, z którą NIE MA DYSKUSJI”. (R. Drozd, „Ukraińska Powstańca Armia”, Warszawa 2000, s. 275). Tę bezdyskusyjna prawdę Drozda, specjalnej troski doktora, przyjęło – jako wydarzenie kulturalne wielkiej wagi – Radio Gdańsk i niezwłocznie poinformowało o nim radiosłuchaczy. Uskrzydlony sukcesem Drozd pojawił się na polsko-ukraińskim seminarium w Warszawie, na którym zabrał głos: „Są już źródła nowe, na których warto się opierać, źródła bezpośrednie, a nie pośrednie”(„Polska-Ukraina: trudne pytania”, t. 6, s. 189). Na innym seminarium strofował Polaków: „ Traktujmy się poważnie… Bardzo proszę, żebyśmy się wzajemnie szanowali… Uderzmy się we własną pierś i sprawę zakończmy” („Polska-Ukraina: trudne pytania”, t.5, s.190). Kto się tutaj powinien uderzyć w piersi i przeprosić polskiego czytelnika za wierutną fałszywkę i – mówiąc jego językiem – plugawe kłamstwa? Odpowiedź pozostawiam czytelnikom. Książka Drozda nasuwa wiele ponurych refleksji, bo oto jej autor, z doktoratem uzyskanym w polskiej uczelni, zamiast pisać prawdę, do czego zobowiązuje go doktorat, dokonuje wierutnych historycznych fałszerstw, by wybielić zbrodniczą formację, która ma na sumieniu masowe rzezie bezbronnej ludności. I robi to świadomie, i cynicznie, w kraju, którego obywatele doznali wprost niewyobrażalnych bestialstw ze strony OUN-UPA, a w bolesnej pamięci mają swoich bliskich, sąsiadów, znajomych okrutnie przez nią pomordowanych. Chciałoby się zapytać promotorów „drozdowego” doktoratu i pracowników naukowych wydziału, który przyznał stopień doktora tutaj przywołanemu, co sądzą o jego postawie etycznej i dojrzałości naukowej? Dr Dariusz Ratajczak poniósł surowe konsekwencje za rzekome „kłamstwo oświęcimskie”. A jakie konsekwencje powinien ponieść Roman Drozd za faktyczne piramidalne kłamstwa?

Feliks Budzisz – Kresowy Serwis Informacyjny [nr 26]

Podobne wpisy:

Komentuj